Mama Gada idzie na łatwiznę

Wypromuj również swoją stronę
zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Jestem leniwa, bo TYLKO LENIWE MATKI NIE KARMIĄ PIERSIĄ

Planowałam karmienie piersią 3-4 miesiące. Tak, dość krótko, jak na obecne standardy. Wiedziałam jednak, że bez moich leków dłużej nie pociągnę, a ponadto sama byłam karmiona piersią 6 tygodni i krzywda mi się z tego powodu nie stała żadna.W ten sposób było też karmione całkiem spore grono dzieci w moim otoczeniu (niektóre od początku) i wszystkie rozwijają się dobrze, z pewnością nie gorzej, jak ich długo karmieni piersią rówieśnicy.

Zaopatrzyłam się  w stanik do karmienia, tylko jeden, bo przecież nie wiedziałam, do jakiego rozmiaru awansuję po napływie pokarmu. Koszule do karmienia też miałam, bo te moje ciążowo-szpitalne świetnie się do tego nadawały. Miałam wkładki laktacyjne i stos książek, bo przecież wszędzie czytałam, że dziewczyny nigdy nie przeczytały tylu książek, co podczas piersiowych maratonów.

Pod koniec ciąży dostałam spadkowy laktator ręczny, sterylizator do butelek i komplet butelek aventu. Inną butelkę dostałam gratis przy zakupie wózka, więc zaopatrzenie miałam spore, a ponieważ lubię być przygotowana na każdą ewentualność, dokupiłam do butelek odpowiednie smoczki. Brałam pod uwagę, że pokarm będę ściągać, żeby wiedzieć, ile Gad je, a w niedługim czasie całkowicie przejdę na butelkę. Zakupiłam również kapturki na brodawki, aby w razie czego mąż nie musiał po nie biegać.

Kiedy urodziłam Gada chciałam ją karmić piersią. Zgodnie z moimi planami/założeniami, na moim mleku miała pozostać przynajmniej w okresie noworodkowym, żeby nabyć jak największą odporność ode mnie. Kiedy więc pielęgniarki przyniosły mi Gada do nakarmienia poprosiłam o pomoc (ledwie się ruszałam po cc, a ponadto to moje pierwsze dziecko i nie umiałam ani przystawić, ani nic). Większość pielęgniarek podawała mi dziecko tak, że mnie nie było wygodnie, bałam się, że Gad spadnie, a innych pozycji nie miały ochoty pokazać. Bo po co uczyć? Matka sama powinna wiedzieć, jak nakarmić noworodka...

Gad nie była chętna do jedzenia. W końcu, po założeniu kapturka, zaczęła się przysysać do jednej piersi. Drugą skreśliła na starcie. Myślałam, że skoro się przysysa, to znaczy, że je. Jak zasypiała to zgodnie z podpowiedziami milszych pielęgniarek łaskotałam ją w buźkę, żeby jeszcze dojadła.

W końcu zaczął się jej potężny płacz. Płakała przy piersi, prężyła się. U mnie słynny nawał nie przychodził, a pielęgniarki powtarzały, że to kwestia czasu, z pewnością nadejdzie.

Tymczasem podpisałam zgodę na dokarmianie mlekiem modyfikowanym. Sądzę, że dokarmiana była już wcześniej, bo noce spędzała u noworodków, a nie ze mną, więc tam jej dawano jeść. No ale podpisałam tę zgodę i wreszcie moje dziecko dostało jedzenie w dzień. I przestało płakać. A ja dalej przystawiałam, że może jednak coś ruszy, może popłynie rzeka pełna mleka.

Nie popłynęła. W dniu wyjścia w szpitalnej aptece kupiliśmy puszkę mleka, a w domu ja podłączyłam się do laktatora. Na tym cudownym urządzeniu wisiałam godzinami, a w efekcie przez cały dzień udawało mi się udoić 15-20 ml mleka. W międzyczasie Gadowi zaczęły dokuczać kolki, więc płakała coraz mocniej, coraz częściej, coraz dłużej. A ja się doiłam.

Każdy miał milion rad w stylu "przystawiaj, to mleko będzie". Przystawiałam. Jak już Gad zapoznała się z butelką, piersi kategorycznie odmówiła, nawet przebranej w kapturek. Walczyłam więc z tym laktatorem, ale laktator wygrywał.

Po kilku dniach od porodu zaczęłam spacery dalsze niż dookoła domu, więc siłą rzeczy zaczęły się spotkania z ciociami dobra rada. Każdy czuł się w obowiązku zapytać: "Karmisz?" Albo jeszcze lepiej: "A pierś dajesz?" Głupia byłam, bo hormony mi padły na mózg i odpowiadałam na te pytania. No i któregoś razu usłyszałam, że "tylko leniwe matki nie karmią piersią". Oczywiście skończyło się to moim płaczem, ale osoba, która wypowiedziała te słowa pewnie miała poczucie dobrze wypełnionego obowiązku. Bo obowiązkiem każdego obywatela jest zgnojenie młodej matki.

Do karmienia piersią namawiała mnie usilnie również sąsiadka rodziców, która wprawdzie, jak sama przyznała, nie karmiła w ten sposób żadnego z czworga swoich dzieci, no ale jej córka karmi już 2 lata, więc tak trzeba. O konieczności karmienia piersią uświadamiali mnie również bezdzietni znajomi, ze szczególnym naciskiem na mężczyzn...

Poczucie winy, że nie karmię piersią zaczęło mijać po około trzech miesiącach, czyli w czasie, kiedy i tak planowałam odstawienie. W tym okresie zaliczyłam kolejną antybiotykoterapię (w ciąży dwukrotnie) i podejrzewam, że przy karmieniu byłoby to problematyczne.

Laktator przestał cokolwiek ściągać po trzech tygodniach. Butelki zmieniliśmy na inną markę (szukaliśmy antidotum na kolki). Moje dziecko jest od pierwszych dni życia karmione mlekiem modyfikowanym. Obecnie ma 7 i pół miesiąca i rozwija się doskonale. Nie było do tej pory żadnej infekcji. I oby tak dalej.

Może i jestem leniwa. Może i nie walczyłam wystarczająco mocno. Może gdybym początkowo planowała długie karmienie piersią, to wyszłoby mi przynajmniej jakiekolwiek. Ale nie żałuję. Jeśli miałabym kiedyś drugie dziecko, to w puszkę mleka zaopatrzyłabym się jeszcze przed porodem.

wtorek, 10 lutego 2015, mama_gada

Polecane wpisy

  • Przesiadka!

    Jak szaleć, to szaleć! Przesiadamy się z Gadomiłą na bloggera ! Zapraszam serdecznie!

  • Co dało nam rodzicielstwo?

    Ciągle zrzędzę, mamrolę i marudzę, a przecież blog parentingowy powinien być słodkopierdzący! Na tę okoliczność, w ten sylwestrowy poranek, który spędzam samotn

  • Prezentowe pierwsze wrażenia!

    Takiej góry zabawek jak wczoraj, Gaduchna jeszcze nigdy wcześniej nie widziała. Dobrze, że posłuchałam mojego Męża i moim rodzicom zasugerowaliśmy zakup ciuszka

Komentarze
2015/02/10 22:28:45
Zapraszamy do dodania bloga w serwisie zBLOGowani! Mamy już ponad 5900 blogów z 22 kategorii.
zBLOGowani to największy polski serwis skupiający blogi i vlogi. Czytelnikom umożliwiamy obserwowanie blogów oraz tworzenia katalogów ulubionych wpisów. Blogerzy mają dodatkowo możliwość brania udziału w ciekawych akcjach i konkursach oraz dyskusji na forum. Zachęcamy do rejestracji.
-
2015/02/10 23:15:46
A daj spokój. Ja co prawda karmiłam długo, ale ... głównie z lenistwa. Bo mi sie nie chciało użerać z butelkami, myć, wyparzać, nosić, pilnować temperatury. Gadzinie nic nie będzie, potrzebuje przede wszystkim zdrowej i szczęśliwej mamy.
Zawsze znajdzie sie ktoś, kto będzie lepiej od Ciebie wiedział, jak powinnać urodzić/karmić/wychowywać Gada, więc przygotuj sobie parę ciętych odpowiedzi (karmisz? - Nie, głodzę) i olej towarzystwo.
ja sie niezmiernie ucieszyłam, jak usłyszałam od mojej szwagierki, zę cesarka nie liczy sie jako poród, bo "to takie wydłubane" :). Obu chłopców mi wydłubali (za wielcy byli na poród sn) i jakoś nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.
-
2015/02/11 12:59:24
Tak myślę, że moje dobre samopoczucie ma znaczenie, a tego mi zabrakło w pierwszych tygodniach.
-
2015/02/13 09:34:30
olej:) ja wróciłam do pracy bo mi się nie chce dzieckiem zajmować:)
-
2015/02/13 19:50:41
Ja wracam jak Gad skończy rok, ale obecnie też dość intensywnie korzystam z pomocy ;)
-
2015/02/24 11:41:13
Hehe, ja wręcz przeciwnie... jestem leniwa, więc karmiłam piersią :-)
Jak sobie pomyślę o wstawaniu w nocy, podgrzewaniu, myciu butelek... brrr... a tak to o niczym nie musisz pamiętać, myk i je :-)*
* choć z pierwszym początki były trudne więc wiem o czym mówisz... moim zdaniem zabrakło ci kogoś z boku kto powie co i jak i zademonstruje. Takiej zyczliwej pomocy a nie krytykowania :-) A teraz nie ma co się nad tym zastanawiać. Ważne, że dzieć zadowolony i najedzony :-)
-
2015/02/24 20:28:21
E tam, Gad w nocy jadła chyba tylko miesiąc. Teraz sporadycznie przebudza się, jeśli jej gorąco i wtedy wystarczy podać wodę. A z podgrzewaniem to właśnie szybko doszłam do tego, że mi z termosem wygodniej niż z podgrzewaczem - woda na poranne mleko już jest gotowa - termos napełniony, butelka ze źródlanką do schłodzenia też. Tylko przelać do butelki, dodać mleka i można dawać dziecko. Butelkę już sama obsługuje ;)
-
Gość: kari, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2015/03/13 03:36:26
Podobnie i u nas. Z tymże planowałam karmić do roku. Mleko mam ale córka nie chce cycka ssać więc by nie męczyć jej J siebie odciagampokarm i daje jej godzinie w butelce choć muszę ją dokarmiamy mlekiem modyfikowany bo Mojego pokarmu nie zawsze jest odpowiednią ilość. Teraz jestem na Antybiotyku a Lusia Karmiona jest MM.


-
Gość: karo, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2015/03/13 03:37:38
Podobnie i u nas. Z tymże planowałam karmić do roku. Mleko mam ale córka nie chce cycka ssać więc by nie męczyć jej J siebie odciagampokarm i daje jej godzinie w butelce choć muszę ją dokarmiamy mlekiem modyfikowany bo Mojego pokarmu nie zawsze jest odpowiednią ilość. Teraz jestem na Antybiotyku a Lusia Karmiona jest MM.
Zapraszam prawdziwezyciebykaro.blogspot.com

-
2015/03/13 07:24:10
Karmisz swoim pokarmem, wiec wykonujesz niesamowitą robotę! Ja tylko mieszam proszek z wodą ;)
-
Gość: atia, *.dynamic.chello.pl
2015/05/26 10:19:14
Żaluję że nie przeczytałam tego wpisu wcześniej. Miałam to samo i terror z każdej strony że wymyślam ,że wystarczy przystawiać .... zrobiłam po swojemu mając olbrzymie wyrzuty!
-
2015/05/27 14:50:35
Też miałam wyrzuty. Do tej pory mnie czasem dopadają. Wiem jednak z perspektywy czasu, że to było najlepsze i dla mnie i dla Gada.