Mama Gada idzie na łatwiznę

Wypromuj również swoją stronę
zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Słońce bez czerniaka!

Wczoraj wieczór znalazłam na fb wiadomość od Kosmetomamy, która zapraszała do udziału w swojej akcji SŁOŃCE BEZ CZERNIAKA. O ile ideę smarowania się filtrami i unikania ekspozycji na słońce popieram w 100%, to jednak o chemii wiem mniej więcej tyle, ile o biologii, czyli generalnie niewiele, więc co i jak działa wypowiadać się nie będę. Wierzę mądrzejszym ode mnie, którzy wybadali, że słońce może zrobić więcej krzywdy niż pożytku i tyle mi wystarczy. A klasę biologiczno-chemiczną skończyłam... (Bo w moim roczniku humana nie było, a biol-chem miał rozszerzony niemiecki).

Nie znam się, więc się wypowiem!

Otóż! Zanim Gaduchna na świat przyszła, poczytałam sobie bloga Sroki. Poczytałam i filtr zakupiłam i w nosie miałam, że młoda osłonięta w gondoli, że spacery wieczorami, że coś tam jeszcze. Urodziła się w czerwcu, więc smarowałam ją przed każdym wyjściem - na wieczorny spacer, na antykolkową przejażdżkę autem - wszakże promienie słoneczne przenikają przez szyby! Smaruję ją również w tym roku. Moja mama została wyposażona w filtry i smaruje małą, kiedy wychodzi z nią w ciągu dnia. Próbujemy zakładać jej na głowę kapelusze czy czapeczki z daszkiem, ale namiętnie je wyrzuca, toteż korzystamy z parasolki do wózka. Młoda dostała w prezencie okulary przeciwsłoneczne, ale: 1. są na nią za duże; 2. nie da sobie ich założyć; 3. nawet, jakby dała, to nie jestem przekonana, czy takie marketowe okulary to najlepsze rozwiązanie dla dziecięcych oczek. Oczywiście staramy się wychodzić tylko rano i wieczorem, ale że Gadusia ciągle chce "nana", to jest to trudne, więc ratują nas drzewa w ogrodzie.

Sama daję dobry przykład - smaruję się filtrami, noszę porządne ciemne okulary z filtrem, kupione u optyka, a nie na straganie, nigdy nie opalałam się (chociaż opalona bywałam), ani słońcem naturalnym, ani tym z solarium. Nawet samoopalaczami się nie smaruję, bo lubię moją alabastrową (ależ to pięknie brzmi!) skórę!

Drodzy rodzice - chrońcie skórę swoich dzieci. Chrońcie też własną, bo te dzieci potrzebują rodziców.

wtorek, 30 czerwca 2015, mama_gada

Polecane wpisy

  • Przesiadka!

    Jak szaleć, to szaleć! Przesiadamy się z Gadomiłą na bloggera ! Zapraszam serdecznie!

  • Co dało nam rodzicielstwo?

    Ciągle zrzędzę, mamrolę i marudzę, a przecież blog parentingowy powinien być słodkopierdzący! Na tę okoliczność, w ten sylwestrowy poranek, który spędzam samotn

  • Prezentowe pierwsze wrażenia!

    Takiej góry zabawek jak wczoraj, Gaduchna jeszcze nigdy wcześniej nie widziała. Dobrze, że posłuchałam mojego Męża i moim rodzicom zasugerowaliśmy zakup ciuszka

Komentarze
2015/06/30 23:53:55
Właśnie ostatnio oglądałam filmik o okularach. Przeciwsłoneczne bez filtra ponoć gorsze niż brak jakichkolwiek. Przyciemniają ino, więc powodują rozszerzenie źrenic, a że nie blokują niczego, to tylko więcej promieni dociera do dna oka. Taka teoria, choć nie wiem na ile wiarygodna. UVA i tak sobie przelatuje przez miękkie tkanki prawie na wylot, nie wiem na ile blokują je kości i jak same to znoszą. Słoniec Podkarpacia by wiedział, zapytam.
-
2015/07/01 13:05:37
Popieram w 100%
a z okularami to prawda, należy je kupować u optyków bo te bez odpowiednich filtrów bardziej szkodzą niż ułatwiają nam życie
-
2015/07/09 14:06:48
Naskórek zatrzymuję UVB i w nim się kumuluje cała energia, UVA dociera aż do skóry właściwej i ma zdolności mutogenne na komórki.
-
2015/07/25 12:02:47
My też się nie opalamy. W południe jestesmy w domu, wychodzimy rano i po południu, bawimy sie w cieniu, jesli jest ostre słońce, czapki mały nosi od poczatku [lubi, sam się dopomina]. Nawet nad morzem wybieramy na plaży dobrze ocienione miejsce i kiedy cień się przesuwa, my przesuwamy się z nim. Oczywiście, wychodzimy z niego do wody albo nad jej brzeg [przeciez tam jest najfajniejsza zabawa ;)] ale posmarowani filtrami, z nakryciami głowy, a młody dodatkowo w koszulce. I jest fajnie ;)